Zakładki:
Ciekawostki
Fora-które polecam
Poezja etc. etc. ...
Pomoc w sieci
Sezonowe prace
Sportowe zakłady
Technika decoupage
Zaglądam- blogi inne...
Zaglądam- blogi robótkowe
Zaglądam- blogi smakowe...
To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące. . . . kiedy czegoś gorąco pragniesz cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu.
wtorek, 19 lutego 2008
moje plecy
bolało i bolało, czasem słabiej a czasem bardzo mocno...

no i ile tak można chodzić? od tego głowa mnie bolała i cała byłam ledwo żywa, o lekach przeciwbólowych nie wspomnę...

w miniony weekend było już tak fatalnie, że mówię dość! chyba trzeba iść na masaż, bo to przecież nie możliwe, by tak bolało mnie od stłuczenia po kolizji drogowej i to tak długo...

dodam, że w sobotę byłam w pracy a pół niedzieli spędziłam przy laptopie bo miałam robotę, niosąc wczoraj rano laptop i 2 segregatory po dojściu do pracy o 8 miałam już serdecznie dość

dziś byłam u masażystki !
na leżance spędziłam 40 min, wymasowała mi całe plecu i kark, jak zwykle u mnie, okazało się, że mi dyski wyskoczyły, więc nastawiając chrupało (nawet mi się popłakało po cichu z bólu) aż strach. Chwila bólu a później ULGA !! chwała za takich ludzi!  Ta pani jest niewidoma i masuje od zawsze, już kilka razy mnie "ratowała" , więc nie bałam się oddać pod jej dłonie.

z kręgosłupem to ja mam już od dziecka problemy, więc TAKIE wizyty to dla mnie nie nowość.
teraz siedzę troszkę u mamy, odpoczywam, bo mi się kolana w obie strony wyginją...
nic nie robótkuję, bo nie mam siły, czasu i szczerze mówiąc ochoty...
ale w pracy odwiedzam Was ukradkiem...
byle do wiosny ;)
wtorek, 12 lutego 2008
1 i 1

dziś mija 1 m-c i 1 dzień, jak jestem "na swoim"

czas szybko leci, są dni, kiedy między porannym obudzeniem a wieczornym zasypianiem jestem w domku 2-3 godz.

ale jest fajnie !!!!

cieszę się bardzo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

niedziela, 10 lutego 2008
jestem jestem
żyje sobie całkiem dobrze...

... z PZU sprawa nadal w toku, odwołałam się i jestem w desperacji na tyle, że ewentualnie pójdę do sądu walczyć o prawa poszkodowanego i o kasę na auto, czekam na odpowiedz i kolejną "ofertę" w mojej sprawie ...

nie zaglądam do mamy prawie wcale, a jak jestem, to na kilkanaście minut, dlatego też nic nie piszę na swoim blogu

za niedługo planuję "porwać" ukradkiem aparat bratu i zrobię kilka fotek mojego mieszkanka

łazienkę mam już zrobioną w 95 %, brakuje mi tylko półki na proszki, płyny itp. od piątku zagościła u mnie ZOSIA SAMOSIA :) czyli pralka automatyczna SIEMENS !!!!!!! Grześ kupił ją dla NAS, a tymczasem stoi dumnie w łazience ...
wczoraj zrobiliśmy pierwsze pranie, no radość była wielka gdy pranko wywiesiłam na nową suszarkę, którą montowaliśmy w tygodniu razem ;) dopełnieniem, jest różowy gumowy chodniczek w muszelki na podłogę, kupiony wczoraj...

tv już poustawiane do odpowiednich kanałów, ale stary telewizor nie "łapie" pasm od 4 kanałów, a poza tym trochę szumi na kilku, będę zmuszona wymienić jakąś płytkę za 30 zł chyba, tak mnie poinformowano, bo tv nowego to sobie nie kupię oczywiście , ale to nic ...

a jutro ...
jedziemy do sklepu po lodówkę, wybrałam sobie model który nie było dostępny w żadnym sklepie, a tylko w ofercie internetowej,
czekałam, czekałam, jedzonko trzymałam w wielkim garnku na balkonie i co nieco u siostry w zamrażalniku, ale
JUTRO JEDZIEMY Z GRZESIEM PO LODÓWKĘ !!!!! będzie na raty, ale to nic, jeszcze jakieś żelazko se wybiorę ;)

wiecie, fajnie jest być na swoim, mimo opłat, mimo wielku spraw, które trzeba mieć na głowie, fajnie jest !!!!

dziekuję za Wasze odwiedziny, obiecuje, że już powoli będę powracała do robótek i coś ciekawszego zamieszczę na blogu ;)
pozdrawiam

piątek, 01 lutego 2008
się porobiło ...
dokładnie 2 tyg. temu miałam kolizję dorogową

auto nr 1 chciało skręcić, auto nr 2 (JA) czekało, auto nr 3 najdechało szybko.. a dalej było juz kiepsko:
3 wjechało w 2, 2 popchnięte wjechało na 1, 2 odskoczyło odbite od 1 i rozsypało się po środku ...
stałam i płakałam... dobrze,że miałam Grzesia i rodzinę koło siebie, bo ryczałam i mało kumałam z tego co się działo
a działo się: policja, laweta i strasznie krzyczący kierowca auta 3

po paru dniach okazało się, że mam naderwane kręgi szyjne i ukrychnięty brzeg 5 kręgu szyjnego; kołnierz ortopedyczny tak mnie uwiera, że jest mi w nim jeszcze gorzej, niż bez niego, plecy bolą, kręci się w głowie...
za mna już: kilka wizyt u internisty, okulista, neurolog, konsultacja neurochirurga, 5 rtg i tomografia głowy

o tym, co mi dziś (nareszcie) zaproponowało PZU to nie wspomnę, bo śmiech na sali...

chodzę całymi dniami do PZU, starostwa, lekarzy... zaraz pójdę do ortopedy, bo w większości na pieszo i mnie już nogi bolą

ale czuję się lepiej ;)

do tego bratu znów odwala, więc w rodzinie "jest wesoło"

dziekuję Wam, że mimo mojej nieobecności na blogu, nadal licznie mnie odwiedzacie,  ja troszkę w pracy podglądam Was na szybko...
środa, 16 stycznia 2008
podziękowania
Bardzo chcę Wam wszystkim, którzy odwiedzacie mnie wirtualnie podziekować

...przede wszystkim za to, że jesteście ;)
za to że mnie odwiedzacie i tak mile wspieracie w tym, co pochłania moje wolne chwile, że twarzyszycie mi w moich życiowych decyzjach, że dopingujecie i w końcu, że jeszcze nie straciliście do mnie cierpliwości
nigdy nie miałam żadnego wspisu od Was który by mnie zdołował lub zasmucił ;)
  DZIĘKUJĘ BARDZO !!!!! 

przez najbliższy czas raczej marnę są szanse bym zamieściła coś robótkowego, skupiam się na mieszkanku... no i cóż tu ukrywać, na nauce bycia na swoim ;)
już teraz, po tych kilku dniach wiem, że to CAŁKIEM coś innego, niż gotowanie sobie u mamy samej dla siebie itp., uczę się starych-nowych rzeczy w nowym większym miejscu, każdy kto mieszka na swoim, chyba wie, co mam na myśli

zaglądam do mamy, coś zjem, coś mama da w torbę dziecku ;) myję się u siebie, ale kąpię jeszcze u mamy ;)
tv nie do końca podłączone, bo w piwnicach jest malowanie a tam są jakieś włączniki telewizyjne ... ale tvp1 już mam ;)

jedno mnie martwi, zimno u mnie, włączone centralne i tak nie daje wystarczającego ciepła by chodzić lekko ubranym, już boję się, jak pomyślę, ile mnie to będzie kosztowało, no ale to są uroki samodzielnego życia

jeśli się jeszcze nie znudziliście moimi "mieszkankowymi" wpisami to pozwolę sobie zamieścić w weekend kilka fotek, co i jak sobie urządziłam ;)

już tęsknię za igłą, muliną i kanwą, no ale teraz muszę (i chcę) się wstrzymać na jakiś czas z robótkami, kręcę się po domu i zawsze znajduję sobie coś do roboty

w weekend nadrobię zaległe odwiedziny u Was ;)


wtorek, 15 stycznia 2008
uczę się...
być gospodynią na swoim ;)

nie wspomne, że mi się olejem zachlapała moja nowa kuchnia, przemilczę ,że prysznicem oblałam sobie pół ściany płytek ;)

że nie mam lodówki i trzymam jedzonko na balkonie ;)

ale za to dziś wieczorkiem ma przyjśc pan monter z telewizji i podłaczy mi tv antenę ;) bo tak to tylko przy radiu siedzę sobie
a poza tym, dziś na chwilkę wpadne na spotkanie robótkowe do Moniki w pasmanterii, nie mam "przyborników" przy sobie, bo nie wiem, gdzie je posiałam , a poza tym ręce mnie bolą , ale pójdę posiedzieć w miłym towarzystwie miłośniczek robótek ;)


niedziela, 13 stycznia 2008
pierwsza noc
u siebie !!!!!!!!

pierwsza kolacja i nocka już za mną i poranek też ;)

nie bałam się sama być w nowym miejscu, ale za to zmarzłam w nocy, bo ściany jeszcze niedogrzane, no i co tu ukrywać, muszę oszczędzać na ogrzewaniu, bez szaleństw

kolacyjkę małą zjadłam, bo byłam bardzo zmęczona przeprowadzka, dźwiganiem mebli i całymi przenosinami... ciężko mi się odnaleźć co gdzie jest, choć już dość sporo rzeczy mam poukładane na miejsce
niby o 22 miałam iśc spać, ale jakoś łaziłam i kreciłam się po mieszkaniu, sama nie wiem w sumie po co, jakoś tak ;)

teraz obiadek u mamy i kąpiel, bo u mnie za zimno, nawet jeśli włączę ogrzewanie, a poza tym nie mam suszarki ;)

jest lepiej niż myślałam ;)
darmowy hosting obrazków
bujam się do siebie, papaptki ;)
sobota, 12 stycznia 2008
ostatnia nocka
w domu u mamy

po powrocie z pracy wczoraj zastałam dziwny widok już na klatce przed wejściem do domu: moja wersalka była na korytarzu ;)

tak wyglądał mój pokój jeszcze umeblowany z wersalką
darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków
a tak już bez
darmowy hosting obrazków
miałam spać w pokoju brata, gdyż miał jechać na nockę do pracy i sam zaproponował mi takie rozwiązanie, ale się pochorował i mama przygarnęła kropka ;) znaczy się mnie , tak się rano podobno rozplaszczyłam i poprzykrywałam poduszkami (tata obok strasznie chrapał na sąsiedniej wersalce) że mama myślała, że mnie nie ma

w domu spałam od 9 lat sama, ale jakoś się pomieściłyśmy, nie było tak źle
tylko jakieś koszmary mi się śniły, normalne u mnie niestety...

  DZISIAJ DZIEŃ PRZEPROWADZKI 
piątek, 11 stycznia 2008
dziś znów była powtórka z rozrywki
mama z bratem przez 1,5 godziny ratowali tatę, mama już wiedziała co mniej więcej robić, brat wywalił oczy w słup i był w szoku
wyratowali
pojechali na szpital, ciekawe co tam powiedzą...

słów mi brak


słowa lekarza: tak już będzie, leki są prawidłowo zalecone a obowiązkiem rodziny jest radzić soebie i ratować chorego,  szpital nie jest konieczny ...

bez komentarza ...

czwartek, 10 stycznia 2008
bilans daty
10 styczeń 2002 - odbyła się bardzo ważna rozmowa dla NAS, źle zrobiłam, za późno powiedziałam, stojąc w oknie, myślałam: "życie moje odchodzi" pamiętam to, nie zapomnę tej trwogi, czy będzie jutro...

10 stycznia 2007-
pełna nadziei czekałam na wynik decyzji komisji w sprwie mieszkania, pamiętam jak dziś, spać nie mogłam, leżałam późno w noc i rozmyslałam, modliłam się...

kilka godzin później dowiedziałąm się,że owszem, jest przydział na takie nazwisko jak moje, ale dla mojej siostry, przez całą drogę do pracy płakałam i prze kilkanaście kolejnych tygodni
a później rok 2007 był tylko gorszy i gorszy...zgasło mi światło, zwątpiłam w Niego i sprawiedliwość, różne myśli mi łaziły po głowie , oj, różne

myślę, że ten przydział to DAR od NIEGO, dla mnie, że nie zapomniał o mnie całkiem, bym nie zwątpiła całkiem i nabrała chęci do życia, tak myśle, może to bluźnierstwo i wywyższanie się, ale to ZNAK że On istnieje i nie powinnam wątpić, gasnąć, i grzeszyć myślami...
może to była próba? w takim razie oblałam! ale może nie chciał mnie skreślic z listy?

10 styczeń 2008 - 1/3 moich rzeczy już przewieziona do nowego mieszkania, nowa kuchnia, przeprowadzka reszty rzeczy za 2 dni !!!!! dziś, z mimo wszystko, zrobiłyśmy z mamą 3 kursy i przewiozłyśmy :szuflady, stolik, pościel, nawet choinkę całą wystrojoną sobie zawiozłam ;)
nie mam głupich myśli, zaczynam wierzyć, że o mnie Pamięta ! teraz wierzę, że kiedyś plagi się kończą i nadchodzą tłuste lata !
mam głęboką nadzieję, że to początek DOBREGO w moim życiu, początek pozytywnych zmian, że będzie dobrze i jakoś się poukłada ;)

teraz muszę zadbać ze wszystkich sił o sprawy serca, ustabilizować, wzmocnić, wpłynąć na szczęśliwe wody...

10 styczeń 2008 -
- straszny poranek rodzinny
- moja chrzestna a (młodsza) średnia siostra mamy obchodzi dziś ostatnie 40-ste urodziny, znaczy się 49 ;) 100 lat !!!
cała się trzęsę
cała jestem roztrzęsiona...

mój tata od kilkunastu lat jest cukrzykiem, od prawie 2 bierze insulinę
dziś miał jechać w delegację na 2 dni do W-wy, mama o 5,30 przyszła na przerwę do domu i zobaczyła, że on nadal śpi

zaczęła tatę budzić, ale ten jakby nie kontaktował , obudziła mnie i we dwie nie mogłyśmy się dogadać wcale a wcale z tatą

ni groźbą (co się stało, czemu nie pojechał i że z roboty go wywalą) ni prośbą (by powiedział coś, co się dzieje), nie szło się nic dowiedzieć i zmusić go jakoś do wstania z łóżka

to jak się odzywał, co majaczył to przemilczę, dziki jakiś w oczach...

wg mnie, patrząc na całą akcję, to albo tacie odwaliło, albo coś albo miał jakiś atak
zadzwoniłam po pogotowie...

przyjechali, stwierdzili spadek poziomu cukru do 52 j., podobno nie taki jeszcze tragiczny to poziom, ale jak na cukrzyka, który ma zawsze duży cukier to już nie wesoła sytuacja
szybko wejście dożylne, dowalili bez zbędnych ceregieli 6 ampułek glukozy 20%, krew lała się po ręce, tata dostał jakiegoś skurczu, zaczął się trząść...
no patrze na to i myślę, zejdzie jeszcze nam i tyle...

kazali dać szybko jeść, a przy okazji jedna sanitariuszka nas wyzwała, że jak to tak, nie wiemy, gdzie glukometr, jakie są dawki, trza było samemu mierzyć cukier, dać coś słodkiego i po krzyku!
my z mamą same ledwo stałyśmy, no i tłumaczymy, że nie szło się wcale z nim dogadać, zero kontaktowości, a ona znów prawie z ryjem na nas

mama stała i cisza, a ja w końcu nie wytrzymałam, i też podniosłam głos, że tata sam pilnuje swoich leków, bo ma tego pół reklamówki, a w domu to każdy pracuje i takie rzeczy to sobie tata sam kontroluje, bo w końcu dorosły...i że zawsze to wina rodziny, jakbyśmy my mu krzywdę robili...
druga, widząc, że tamta przesadziła, no zagadała coś od oka, że nikt nas nie osądza itp.

kazała dać jeść i słodkiej herbaty, nie patrząc, ze tata cały się trzęsie, a my co mamy robić, nas nie słucha się przecież
też lekko podnosząc głos (ta w/w sanitariuszka) kazała mu jeść , nie był w stanie
mam 28,5 roku i dziś karmiłam ojca ! szok! stałam nad nim i z nerw czułam, jak płacz dusi mnie w gardle, ale trzymałam się, mama nie wytrzymąła i płakała
odjechali, zostawili go trzęsącego się i rób człowieku z nim, co chcesz!
no to ja zarządziłam, że teraz to zero spania, trzeba być świadomym, bo przecież, jakby się znów coś działo to co robić, no szok !

zaraz wróci brat do domu po nocce, muszą jechać teraz na rejon, po zwolnienie i chyba skierowanie do szpitala

mówie Wam, co ja dziś za
akcję w domu miałam, a teraz zaraz trzeba iść do pracy, mama nie poszła do roboty, pójdzie później...
mama nie chciałą wzywac karetki, bo była przekonana,że tata ZNÓW numery odwala, ale ja się uparłam
teraz wyszło na to, że może z desperacji mu życie uratowałam! mama mwói,że to coś dziwne było, że chyba coś tata specjalnie odwalił (a mamy ku temu podstawy, bo różne szopki się u nas dzieją)

do dupy to życie !!!!!!!!!!!!!!!

miałam się przeprowadzać w sobote, ciągle coś, problemów masa, wszystko się chrzani, zero radości z tego mieszkania, a do tego taka akcja...
i będziesz człowieku zdrowy ?

P.S. tata doszedł do siebie, bo znów się na nas drze, a to oznaka, że jest sobą
brat też wyraził swoją radość ta tę okoliczność, pojechali ...
mama poszła roztrzęsiona do roboty, a ja się też zbieram powoli z trzęsącymi nogami
SZARA NAGA JAMA, żYCIE ehhh życie ......

PARODIA RODZINY !!
nie wytrzymałam, w pracy poryczałam się i już, wszystko puściło, co dławiło w środku...
... mimo, że to tata jest chory to mama musi dbać o to, by mu leków nie zabrakło ! żeby było śmiesznie, to nigdy nie powie, że mu się kończą, wogóle nie mówi, mama musi sama sprawdzać czy któraś z kilku, czy nawet chyba kilkunastu paczek leków się nie kończy...
parodia !!
no i dziś się okazało, oczywiście po fakcie sam się przyznał, że od kilku dni skończyły się 4 rodzaje leków !!!

mój ojciec lada dzień skończy 57 lat, jest nieodpowiedzialny i dziecinny, uparty jak wół
może to nie ma związku z brakiem leków, może tak miało być, ale, co jeśli to z jego zaniedbania tyle strachu i wszystkiego było?
powiem może coś nietaktownego, ale dobrze byłoby, żeby te 6 ampułek glukozy bolało, że może się zastanowi nad swoim postepowaniem, może sam zacznie się interesować swoimi lekami i oszczędzi nam takich szopek, o mamie nie wspomnę...
nie, że życzę mu bólu, bo widok taty dziś rano był straszny, cała seria ampułek, igły, wkłucie dożylne, krew, skurcze i drgania... jak pomyślę, co się z nim działo, to znów chce mi się wyć, w końcu to przecież mój tata !
chce tylko by zrozumiał jak szkodzi sobie i jak nas straszy, niech żyje w zdrowiu i da żyć nam
a co by było, gdyby mama nie przyszła na przerwę do domu ??
czy jestem podła i wyrodna ?
niedziela, 06 stycznia 2008
Moniś
Moja koleżanka, która jest właścicielką pasmanterii w moim mieście wpadła na pomysł uruchomienia dodatkowo pasmanterii internetowej.
Wszystko jeszcze powoli się klaruje, nawet strona internetowa jeszcze jest uzupełniana.
Chciałam jednak napisać o Niej i jej działalności. To super kobieta, niezwykle przedsiębiorcza matka, żona i kumpela :)
To u niej sę spotkania robótkowe, a klientki wymieniają się między sobą pomysłami, uwagami i wzorami. Stworzyła taką małą społeczność, która miłuje się w robótkach ręcznych wszelkiego rodzaju. ;)


http://www.pasmanteriamonika.pl/index.php


piątek, 04 stycznia 2008
breloczek
obiecałam już dawno (bo w minionym roku), ale mi zeszło jakoś, czas pędzi mi jak szalony... oto moje maleństwo:
darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków
a to część malowania mojego nowego-starego zestawu na przedpokoju: wieszaka, lustra, szafki i będzie jeszzce krzesło
jakieś 3 lata temu mama wymieniała sobie meble i zrywała panele ze ścian w domu, wywiozła wszystko, jak zwykle, na wieś, do domu po rodzicach, gdzie nikt nie mieszka i jest tam sporo naszych "starych" mebli
darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków
mam ambitny plan zrobić sobie różowy zestaw w kwiaty techniką decupage, tak by pasowało mi to do płytek i sufitu ;)
na początek obtarłam papierem ściernym i odnowiłam wszystko białą emalią, która później będzie stanowiła bazę podkładową... co to z tego wyjdzie, to nie wiem, boje się, ale przecież w najgorszym przypadku mogę wszystko przetrzeć papierem ściernym i pomalować od nowa na biało ;)
malowanie odłożę chyba do wiosny, gdy będzie ciepło i będę mogła wietrzyć mieszkanie, tydzień temu to chyba zatrułam się już wąchaniem tych farb podczas malowania i na jakiś czas mam dość tego smrodu
poza tym ciągle czuć farby, nie będę dokładała sobie kolejnej porcji "zapachu"

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38